Adaś Miauczyński – polski Everyman

Everyman

Termin “Everyman” oznacza bohatera reprezentującego każdego potencjalnego odbiorcę. Specjalistą w tworzeniu takich postaci był oczywiście Franz Kafka, którego bohaterowie byli wystarczająco przeciętni, by każdy mógł znaleźć w nich swoje własne obawy i wady. Everyman nie musi posiadać głebokiej charakterystyki, gdyż najczęściej przeszkadza ona w najważniejszym – odniesieniu postaci bohatera do życie czytelnika lub widza. Nie zawsze everyman jest uniwersalny – czasami reprezentuje określoną epokę w której dany twórca tworzy swoją postać.

Ale Adaś Miauczyński jest neurotycznym, wysoce sfrustrowanym gościem o ciężkiej nerwicy natręctw. W żadnym ze swoich filmów nie udaje mu się spełnić żadnego ze swoich wielkich marzeń, zawsze jest nękany przez różne obsesję – potrzeby budowania swoich relacji z kobietami, tworzenia sztuki i zdrowych kontaktów z rodziną. I jeśli jest tak bardzo ucharakteryzowany, jeśli potrzebuje całego akapitu dla zwykłego wymienienia podstawowych cech – w jaki sposób może on być Everymanem?

Jeśli jeszcze tego nie wiesz (choć na tym etapie wydaje to się wysoce nieprawdopodobne), Adaś Miauczyński jest bohaterem pojawiącym się w serii filmów Marka Koterskiego. Z tym, że choć zazwyczaj każda jego inkarnacja dzieli kilka podstawowych cech – nie jest to dokładnie ta sama postać. Raz jest nauczycielem, raz reżyserem, raz niespełnionym kochankiem. Każdy z filmów wydaje się reprezentować kompletnie inny wymiar, w którym oglądamy tę samą postać, ale która przeszła inną drogę życiową, posiadała inny bagaż doświadczeń, przeżyła coś zupełnie innego. Nawet światy jego filmów są różne – gatunek to zawsze tragikomedia – ale czasami bywa bardziej zabawnie, czasem bardziej dramatycznie, czasem refleksyjnie.

Alegoria nas samych

Wydaje mi się, że Adaś dostał się do naszej zbiorowej świadomości dopiero przy <i>Dniu Świra</i>. I choć to jego najbardziej doceniany występ – pozostałe wcale nie odbiegają jakością. <i>Dzień Świra </i> jest wciąż najbardziej wyważony z ich wszystkich. W tym filmie, Adaś jest kompletnie zdewastowanym życiowo profesorem literatury, któremu w życiu nie pozostało niemal nic, z wyjątkiem konsekwencji jego wcześniejszych decyzji i kilku marzeń, których nigdy nie mógł spełnić. Gdyby to był poważny dramat, mielibyśmy jeden z najbardziej depresyjnych filmów naszej kinematografii (a to byłoby, wbrew pozorom, całkiem spore osiągnięcie). Ale tak nie jest. Doskonałe dialogi są tak samo nieskonczenie smutne, jak i potwornie zabawne. I po każdym śmiechu przychodzi pewna gorycz, razem ze świadomością tego, że reżyser śmieje się w zasadzie… z nas. Bo pełno jest wśród nas Adasiów Miauczyńskich – ludzi o wielkich wartościach i marzeniach, ale którzy przez własną ułomność kończą w beznadziejnej pracy, o maleńkiej pensji, nie czując niczego innego jak gorycz do świata. Charakterystycznym elementem powtarzającym się niemal w każdym z filmów jest rozbicie jezyka – pokazujące jak bardzo pragnienie posługiwania się poprawną polszczyzną moze być frustrujące. Język dla Adasia nie jest wcale sposobem komunikacji, lecz źródłem kolejnych frustracji.

Myślę, że nieproporcjonalny sukces <i> Dnia Świra</i> względem innych filmów Marka Koterskiego z tą ikoniczną postacią był powodem, dlaczego wielu widzów przychodziło na sens z dość nierealnymi oczekiwaniami do <i> Wszyscy jesteśmy Chrystusami </i>, gdzie humor pełnił rolę służalczą względem dramatu. I choć pewne elementy świata przedstawionego się zgadzają, to kompletnie inna galaktyka powiązań, relacji i doświadczeń bohaterów. Adaś Miauczyński zmienia się na potrzeby tematyki filmu – to nie on sam jest Everymanem, lecz zespół cech, którą posiada każda z jego inkarnacji.

I tak, motywem przewodnim <i>Ajlawju</i> są tokstyczne (i równie frustrujące) relacje z kobietami, <i>Wszyscy jesteśmy Chrystusami</i> opowiada o problemie pijaństwa, zaś <i>Nic Śmiesznego</i> mówi nam, że historie zabawne na zewnątrz… wcale nie muszą takie być dla osoby właśnie je przeżywającej. <i>Baby są jakieś inne</i> popada w trochę inną kategorię, będąc filmem drogi, opartym bardzo silnie na dialogach bohaterów, ale pozbawionym spektakularnych gagów słownych i sytuacyjnych, do których przyzwyczaił nas Koterski.

Bohater był grany przez sześciu różnych aktorów (najczęściej przez Marka Konrada) – Tym bardziej należy docenić talent reżysera w stworzeniu tak silnego wrażenia, że choć bohater miewa inną twarz, profesję, obsesje, głos… to wciąż ten sam człowiek. Każdy z nich wprowadza odrobinę inną dynamikętego charakteru – Cezary Pazura jest bardziej znerwicowanym i niespokojnym Adasiem, Marek Kondat tłumi w sobie całą tę złość, Z kolej Andrzej Chyra jest po prostu wściekły i zagubiony. I pomimo tych wszystkich różnic, to nadal wygląda bardziej jak inny etap życia lub strona postaci, a nie ktoś zupełnie inny.

Ponadczasowa kreacja

Adaś Miauczyński jest najważniejszą postacią filmową ostatnich kilkudziesięciu lat. To zarówno bardzo celna metafora przeciętnej “polskiej mentalności”, jak i wszelkich drobnych frustracji życia codziennego. Umiejętność odpowiedniego balansowania dramatem i humorem wymaga dużego talentu – i Marek Koterski dostarcza go z nawiązką. Być może to i komedie, ale bawiąc mówią też dość ważną prawdę o nas samych. Wszyscy jesteśmy Adasiami Miauczyńskimi.

Żart blondynka mąż rewolwer i ciekawostki przyrodnicze